Białystok,
pierwsza
połowa lat 70. Któregoś dnia
– wspomina Jarosław
Tioskow – Mirek Kozioł przyprowadził
Ryśka Skibińskiego. Kiedy już
zawarliśmy bliższą znajomość za pomocą kilku Rieslingów (taka potem
była zasada: każdą próbę poprzedzaliśmy ze Skibą wypiciem w parku dwóch
win oraz dyskusją), Rysiek wyjawił, że gra na harmonijce ustnej.
Początkowo krępował się do tego przyznać, bo wiedział, że ja też gram
na harmonijce, tyle że chromatycznej. Kiedy zagrał wiedziałem już, że
pozostanę tylko przy gitarze.
Mirosław Kozioł (obecnie Blułoter): Skiba
to był mój koleś jeszcze z czasów, kiedy miałem szesnaście,
siedemnaście lat. Rysio organizował w Ogrodnikach pod Białymstokiem,
gdzie wtedy mieszkał, dyskoteki, ale z porządną muzyką, Purple’ami,
Hendrixem, i ja mu w tym pomagałem. Potem spotkało go ,,odosobnienie’’
na półtora roku. Kiedy spotkaliśmy się ponow-nie, z Jarkiem tworzyliśmy
już kapelę, więc mówię do Rysia: ,,Ty, a chodź do nas na próbę’’.
Przyszedł, zagrał, a nam szczęki poopadały. Nie było dwóch zdań: musiał
z nami grać!
Zespół, w którym są już razem, działa pod opieką
instruktora filharmonii muzycznej. Tioskow: Facet strasznie giął w
swoją stronę, byśmy wykonywali ,,Jezioro łabędzie’’ i tym po-dobne, a
myśmy chcieli grać bluesy. W końcu wypieprzył nas z klubu. Poszliśmy do
kumpla do piwnicy, tam założyliśmy kolejny skład, który dopiero musiał
się rozwalić, by powstały zalążki Kasy Chorych.
Na podobnych
organizacyjnych perturbacjach schodzi im z półtora roku. W 1975 Tioskow
i Skibiński mają już zespół, tyle że ciągle bez nazwy. Pewnego dnia
otwierają encyklopedię medyczną, na chybił trafił strzelają palcem.
Raz, drugi, trzeci. Wreszcie trafiają na termin ,,Kasa chorych’’.
Uznają, że to dobra nazwa.
Blues zardzewiałej żyletki
Pierwszy
skład
Kasy Chorych-Blues (taka była pierwotna pisownia) tworzą: Ryszard
,,Skiba’’ Skibiński – harmonijka, kazoo; Jarosław Tioskow i Andrzej
Kotarski – gitary; Zbigniew Rychter – gitara basowa; Andrzej Pala –
fortepian; Mirosław Kozioł – perkusja. Tioskow: Ten zestaw się
zmieniał, praktycznie przez kapelę przewinęła się większość
białostockich muzyków z mojego pokolenia.
Zespół gra instrumentalnie.
Bynajmniej nie chodzi o jakieś przemyślane artystyczne założenie.
Powód jest prozaiczny – nikt w kapeli nie potrafi dobrze śpiewać.
Tioskow: Skiba od czasu do czasu
próbował, ale wychodziło to śmiesznie.
Chodziło również o to, że standardy bluesowe wymagały choćby pobieżnej
znajomości języka angielskiego, dotarcia do tekstów, a to było dla nas
dużą barierą. Ta
instrumentalna formuła z biegiem czasu fajnie nam się
ukształtowała.
Przez dwa lata występują głównie w miejscowych
klubach
,,Herkulesy’’, ,,ACK Sepularium’’ i ,,Promenada’’. Poza Białymstokiem
koncertują sporadycznie, na przykład w 1977 roku w ramach akcji ,,Chełm
80’’. Tioskow: Jeszcze nawet nie
śniło nam się o jakiejkolwiek
popularności, a Skiba już powtarzał: ,,Panowie, jak będziemy się
trzymać kupy, to na pewno zrobimy niejedną wielką sprawę! Może zagramy
w Sali Kongresowej, może nawet za granicą’’.
Rok 1978 okazuje się dla
Kasy Chorych przełomowym. Podczas Folk-Blues Meetingu w Poznaniu zespół
debiutuje przed szerszym audytorium. Tioskow: Obawialiśmy się, jak nas
przyjmą, trzęśliśmy się z tremy. Przed koncertem wypiliśmy po
pięćdziesiątce na odwagę, jednak niewiele to pomogło. Kozioł: Zrobiliśmy pięciominutową
próbę, parę utworów po kilka taktów. Kiedy
zaczęliśmy grać, nagle sala zaczęła się zapełniać, aż zrobił się
potworny ścisk. Ludzie ze zdziwienia pootwierali gęby. Tioskow:
Kiedy
skończyliśmy, publika skandowała ,,Białystok! Białystok!’’. To było coś
niesamowitego! Z zespołu, który grał sobie w jakimś klubie studenckim,
staliśmy się wkrótce znani w całym kraju. Człowiek nawet nie spostrzegł
się, kiedy to jego muzykowanie zrobiło się już całkiem poważnym
zajęciem.
U schyłku lat 70. grupa płynie już wartkim nurtem
utożsamianym z hasłem ,,Muzyka Młodej Generacji’’ (m.in. Kombi,
Exodus, Krzak). Udowadnia, iż bluesowa stylistyka ukształtowana w
duchu Muddy`ego Watersa, B. B. Kinga i Johna Mayalla może z powodzeniem
konkurować z rodzimym rockiem. Z Jarocina’ 78 zespół wraca ze
statuetką ,,Brązowego Kameleona’’ i nagrodą indywidualną dla Ryszarda
Skibińskiego. Jego aktywna działalność staje się przyczynkiem do
powstania w Białymstoku festiwalu Jesień z Bluesem.
W 1978 roku Kasa
Chorych dokonuje pierwszych nagrań. W radiowych archiwach odnotowane
zostają zabawne, czasem intrygujące tytuły: ,,Blues 45 procentowy’’,
,,Blues morskiej muszli’’, ,,Droga do sklepu’’, ,,Blues zardzewiałej
żyletki’’, ,,Jak gonili mnie chuligani’’. Tylko skromna część wczesnego
materiału doczekuje się dokumentacji fonograficznej – na single
trafiają utwory ,,Blues chorego’’ i ,,Szalona Baśka’’ (1980) oraz
,,Zgniła porzeczka’’ i ,,Blues córek naszych’’ (1981).
Przy okazji
życie pisze niespodziewany epizod: singiel z utworem ,,Blues chorego’’
trafia prywatnymi kanałami do USA i plasuje się na III miejscu
dorocznej ankiety radiostacji WRJC-FM 91 w Baltimore, ustępując jedynie
płytom Alberta Collinsa i Muddy'ego Watersa, a dystansując ,,Rock Me
Baby" B.B. Kinga. Tioskow: Nie będę
przeceniał tego zdarzenia, ale na
pewno było to dla nas miłe zaskoczenie. Być może zwrócono uwagę na to,
że graliśmy instrumentalnie, może dostrzeżono w naszej muzyce coś
oryginalnego.
Polski blues
Na
przełomie
lat 70.
i 80 o Kasie
Chorych
jest już głośno. W 1979 roku grupa zwycięża w ankiecie miesięcznika
,,Non Stop’’ w kategorii ,,Talent rokujący największe nadzieje’’. Wraz
z formacją Irjan (Ireneusz Dudek i Jan Janowski), prezentuje objazdowy
program ,,Różne barwy bluesa’’. Z grupą Krzak i Wojciechem Karolakiem
występuje w półgodzinnym programie telewizyjnym ,,live’’,
zrealizowanym dla ,,Studia 2’’ przez Waltera Chełstowskiego (bez
Tioskowa, które ostatnie cztery miesiące 1979 roku spędza w szpitalu).
Przede wszystkim jednak dużo koncertuje, m.in. na Pop Session w
Sopocie. Temperatura na sali wzrasta
z utworu na utwór, aż osiąga punkt
wrzenia w momencie wykonywania znanego standardu ,,On The Road Again’’,
kończącego występ. Solówek gitary słucha się z nieukrywaną
przyjemnością, zaś Ryszarda Skibińskiego grającego na harmonijce
ustnej uznać można za prawdziwego showmana, jakiego nieczęsto ogląda
się naszych estradach – relacjonuje w ,,Non Stopie’’ Rafał
Szczęsny
Wagnerowski (1979).
"Muzyka Kasy
Chorych to konglomerat różnych odmian
bluesa, stylu country i rhythm and bluesa. W repertuarze grupy znaleźć
można zarówno klasyczne, 12-taktowe struktury, jak i kompozycje
zbliżone do białej muzyki ludowej Stanów Zjednoczonych. Część utworów
własnych (najczęściej skomponowanych przez Ryszarda Skibińskiego i
Jarosława Tioskowa) to wręcz przebojowe melodie, charakteryzujące się
łatwą, ale jakże sympatyczną linią melodyczną. Te pogmatwaną nieco,
oryginalną jednak ,,zbitkę’’, uatrakcyjniają często aranżacje, również
pozbierane jak gdyby po różnych muzycznych podwórkach i przetworzone na
własny użytek’’ – pisze na łamach młodzieżowego magazynu
,,Razem’’
Michał Ostrowod (,,Stosowanie muzycznej terapii’’, 1980).
W 1979 roku
do zespołu trafia gitarzysta Włodzimierz Dudek, który niebawem
sprowadza saksofonistę Marka Kisiela. Kisiel: Wpadłem do ,,Promenady’’
na próbę. Poszły pierwsze dźwięki, saksofon fajnie zabrzmiał z
harmonijką – i tak już zostało. Przez jakiś czas gitarzystą
basowym
jest Mirosław Gryc – zastępuje go Leszek Domalewski. Tioskow: Kiedy pod
koniec roku wróciłem do kapeli ze szpitala, zmiany były zajebiste.
Zaczęła się prawdziwa jazda!
Krystalizuje się najpopularniejszy skład
zespołu: Ryszard ,,Skiba’’ Skibiński – harmonijka, kazoo; Jarosław
Tioskow – gitara; Włodzimierz Dudek – gitara (wymieniany przez
Kotarskiego); Leszek Domalewski – gitara basowa; Mirosław Kozioł –
perkusja. W 1981 roku niewielki fragment występu Kasy Chorych na
łódzkim ,,Rockowisku’’ dokumentuje w filmie ,,Koncert’’ Michał
Tarkowski. Ten sam rok to także pamiętny występ na ,,Rock Arenie’’. Na
rusztowaniu nad sceną (…) scenograf postawił niebieską figurę anioła
wielkości człowieka. Podczas występu poprzedniego zespołu została ona
zamalowana na czarno. W pewnej chwili, podczas koncertu Kasy Chorych,
Rysiek wdrapał się na górę i zapowiedział bardzo poważnie bluesa o
tytule, który później musiał ulec zmianie. I zagrał bardzo piękny,
przejmująco smutny utwór. Grając go, stanął przy wyciągniętym ramieniu
anioła i odwrócony tyłem objął go. I tak grał w objęciach czarnego
anioła, anioła śmierci, zagłady, czy choćby koślawego losu, jakby w
przeczuciu nieszczęść, jakie wkrótce miały nastąpić. (Jerzy
Wertenstein-Żuławski, ,,Non Stop’’ 1983).
Tioskow: Chodziło
o
kompozycję ,,Solidarność blues’’, której tytuł musieliśmy później
zmienić na ,,Polski blues’’. Utwór był nastrojowy, dramatyczny, a na
sali w najlepsze trwała zabawa. Skiba wkurzył się, że nie tak odbierają
jego granie, i krzyknął: ,,Siadać na dupę i słuchać!’’. Grając ten
utwór, swoją harmonijką wprost przemawiał: jego instrument płakał, wył
jak syrena… Sposobem grania wyrażał to, co czuł w duszy. Był zaciekłym
antykomunistą i tego nie ukrywał. Manifestował w ten sposób swoje
poglądy polityczne, swój stosunek do tego, co się wówczas działo.
Kozioł: Rysio to był guru!
Przeogromna charyzma! Wychodził na scenę i
było wiadomo, że zrobi z ludźmi, co zechce. Nieważne, czy było przed
nim 50 osób, czy 5 tysięcy.
Gwoli uzupełnienia: mniej więcej w tym
okresie w szeregach Kasy Chorych pojawiają się na krótko perkusiści
Ryszard Szwed i Jan Czaczkowski oraz pianista Andrzej Dyląg.
Przed nami
drzwi zamknięte
Na
początku lat
80.
zespół wzbogaca formułę muzyczną
o
partie wokalne. Tego rodzaju przymiarki czynił już wcześniej z Martyną
Jakubowicz – niestety, bez sukcesu. Tioskow: Skiba jeździł wówczas za
granicę, do Skandynawii, Niemiec, pozostawiając nas praktycznie
bezrobotnymi. Bardzo chciało nam się grać, zaangażowaliśmy więc Krysię
Cudowską. Do jej śpiewanego repertuaru dołączyliśmy kilka bluesów
Muddy’ego Watersa i w efekcie całkiem fajnie nam to wyszło. Kiedy Skiba
wrócił, wszystko powróciło do normy i znów graliśmy instrumentalnie. W
końcu jednak doszliśmy do wniosku, że trzeba by tego bluesa zaśpiewać.
W 1981 roku grupa odbywa studyjną sesję w PR w
Katowicach w
towarzystwie byłego wokalisty grupy Dżamble, Andrzeja Zauchy, podczas
której zarejestruje tematy ,,Kochaj człowieka, ,,Szlaufik blues’’ i
,,Blues o rannym wstawaniu’’. Poszukiwania stałego wokalisty owocują
współpracą z Lesławem ,,Leslie’’ Kotem (jest także gitarzystą). Kot
(dzisiaj mieszka w Szwecji): Pewnego
dnia wiosną 1980 spotkaliśmy się
we trójkę – Skiba, Tiosek i ja – w Ostrowie Wlkp. i od razu
,,przypadliśmy sobie do gustu". Umówiliśmy się, że za miesiąc
zobaczymy się w Białymstoku i zaczniemy razem pracować. Pewnego
wieczora ,,zapakowałem siebie", Marshalla i Gibsona ES 345 do pociągu
we Wrocławiu i nazajutrz spotkaliśmy się z całą Kasą Chorych na dworcu
głównym w Białymstoku. Na próby nie było zbyt wiele czasu, bo koncerty
były zakontraktowane, więc mój repertuar opierał się całkowicie na
amerykańskich standardach bluesowych typu ,,Got My Mojo Working’’. Na
koncertach jednak było w dalszym ciągu dużo instrumentalnego bluesa,
jako że utwory te były nierozerwalnie związane z repertuarem Kasy. Jako
ciekawostkę podam, że na obiadach u państwa Skibińskich – w części
muzycznej – słuchaliśmy z Ryśkiem Skibą nie bluesa, lecz... Leona
Russela, jednego z naszych faworytów w tamtym czasie.
Lesław Kot
śpiewa w Kasie Chorych półtora roku. Koncertów
było sporo – Jarocin’
80, Sopot, praktycznie cała Polska – wspomina. - Czułem się znakomicie
jako ,,frontman nr 2" (nr 1 był Rysiek). Po raz pierwszy w mojej
karierze muzycznej nie miałem tej odpowiedzialności, którą każdy
frontman, przeważnie wokalista, nosi na barkach.
Owocem współpracy z
Kotem jest trzeci – i ostatni – singiel zespołu z 1981 roku. Kot: W
czasie jednego z krótkich ,,urlopów", Tiosek przysłał kasetę z próbką
utworów ,,Pieniądze to nie wszystko" i ,,Przed nami drzwi zamknięte".
Zauważyłem od razu, że nie było w tych numerach typowej hegemonii
harmonijki. Nagraliśmy tego singla w Katowicach - Rysiek zagrał
znakomite tło i solo harmonijkowe. Były to jednak numery w bardziej
rockowej, niż bluesowej konwencji. Niestety, zdążyliśmy zagrać je tylko
kilka razy, bo wkrótce opuściłem zespół. Nic nie trwa wiecznie – ja
Wrocław, oni Białystok, więc po otrzymaniu propozycji grania z
Włodkiem ,,Lolą’’ Krakusem i Leszkiem Cichońskim w nowym zespole Ozzy,
z bólem serca opuściłem Białystok i znalazłem się znów na stałe we
Wrocławiu.
Efemeryczna okazuje się współpraca z kolejnym
wokalistą,
Jerzym Opalińskim (m.in. występ na imprezie ,,Rock-Blok’’ w hali
Gwardii w Warszawie w marcu1982). W 1982 roku z Kasą wchodzi do studia
Jan Izbiński (nagrywają m.in. ,,Gdybym był wichrem’’ z repertuaru
Breakout). Ten sam rok to również okazjonalne występy na imprezach
towarzyszących Rawie Blues z Martyną Jakubowicz, Jackiem Skubikowskim i
skrzypkiem Cezarym Czternastakiem (wówczas Easy Rider). Kozioł: Do
Białegostoku przyjechał nawet Rysiek Riedel. Nic konkretnego z tego
jednak nie wyszło.
Dzisiaj z ad hoc nawiązanej współpracy z wokalistą
Dżemu pozostała kolekcjonerska gratka: ,,półakustyczne’’ jam-session z
Jesieni z Bluesem’ 82 z udziałem Ryszarda Riedla, Skiby oraz Jarosława
Tioskowa i Andrzeja Kotarskiego.
Niebawem na fanów Kasy Chorych spada
nagła wiadomość: Ryszard Skibiński przechodzi do grupy Krzak. Kozioł: Jako zespół graliśmy na Rysia,
a on zaczął coraz częściej wyjeżdżać do
Niemiec zarabiać pieniądze. Nas zostawiał wtedy na lodzie. Rozstanie z
nim nakręcił ,,Domal’’ (basista Leszek Domalewski – M.Sz.). ,,Ryśka
trzeba będzie wyrzucić’’ – powiedział. Któregoś razu Skiba wrócił z
Niemiec i już nie było dla niego miejsca w zespole. Zresztą, miał już
wtedy zaklepane miejsce u Windera. Dudek: Trzeba to sobie jasno
powiedzieć: były okresy, że grało się fantastycznie, wtedy nie
słyszałem lepszego harmonijkarza od Ryśka, szkoda, że płyty nie
potrafią tego w pełni oddać. Ale były też momenty, że przez swoje
wiadome problemy zawalał imprezy, zwyczajnie psuł nam robotę.
Kozioł: Rysio mógł innym różne
rzeczy
wmawiać, ale jeśli chodzi o mnie to
wiedział, że zawsze poznam, kiedy wziął. Jednak pod koniec rzucał się i
na mnie. Kiedy był w Krzaku, czasami mijaliśmy się w trasie. Wyglądał
strasznie.
Pożegnalny koncert w starym składzie odbywa się w
grudniu
1982 w Sali Kongresowej w Warszawie.
Dzień 4 czerwca 1983 roku przynosi
szok jeszcze większy: Skiba umiera po przedawkowaniu narkotyków.
Wcześniej na poznańskiej Rock-Arenie po raz ostatni staje przed
publicznością.
Leszek Winder, lider grupy Krzak: 22 maja 1983 roku,
nazajutrz po koncercie w Arenie, były moje urodziny. Zorganizowałem w
hotelu ogromną imprezę, była totalna bania, wóda przelewała się przez
okna. Ale rozstaliśmy się, wszystko było OK. Rysiek po powrocie do
Białegostoku nie poszedł jednak do domu, tylko do kolegi i tam zażył
coś nieczystego.
Kisiel: Rysiek
był w tych ,,sprawach’’ bardzo
ostrożny. Ale wtedy najprawdopodobniej przyjął coś nieznanego. Tego
dnia widziano go przy lampce wina, może okazało się to za silne po
zmieszaniu z alkoholem?
Kozioł: Szukaliśmy
odtrutki, ale nie było
wiadomo, co zażył. Znałem tylko jedno jego źródło narkotyków –
pojechaliśmy tam, nikt nie otwierał. Rysio leżał w szpitalu, a my
czekaliśmy, że może się obudzi. Niestety, nie obudził się.
Kot: Rysiek
był wspaniałym muzykiem, obdarzonym niezwykłym talentem
improwizacyjno-interpretacyjnym. Podparty Jarkiem Tioskowem i resztą
zrobił kawał wspaniałej bluesowej muzyki, torując drogę innym, młodszym
polskim harmonijkarzom.
Tioskow:
Po jego śmierci długo nie
mogłem się
otrząsnąć. Krótko przedtem rozmawialiśmy o założeniu zespołu. Gdyby
Skiba żył, zrobiłbym z nim znakomitą kapelę. Z wokalami, z sekcją, z tą
całą potęgą brzmienia. Uważam, że dzisiaj Kasa Chorych mogłaby się
cudownie z nim znaleźć. Żałuję, że jest to niemożliwie.
Żyję z dnia na
dzień
Bez
Ryszarda
Skibińskiego zespół staje na rozdrożu.
I
najwyraźniej niezbyt potrafi zdecydować, co począć z sobą dalej.
Tioskow: W czasach Kasy ze Skibą nie
musiałem się martwić o to, co się
dzieje na scenie, bo Rysiek tak znakomicie prowadził koncerty, że ja z
tą swoją gitarką miałem bardzo lekkie życie. Kiedy go zabrakło, spadło
na mnie wiele obowiązków, do których wcześniej nie nawykłem. Zaczął się
okres nieco innego grania, mniej bluesa, więcej innych kombinacji,
próby z różnymi składami…
Oprócz Tioskowa, który wziął na siebie ciężar
prowadzenia zespołu, Kotarskiego, Domalewskiego i Kozioła, najpierw w
składzie pojawiają się instrumenty klawiszowe (Zdzisław Szczudło) i
wokalistka (Aneta Broszewska). Okres ten dokumentują nagrania ,,Jestem
dzisiaj sam w domu’’, ,,Blues o porządnej dziewczynie’’ i ,,Pierwsze 8
godzin’’ oraz występ na Jesieni z Bluesem’ 83. W tym czasie z zespołem
współpracuje też Andrzej Starzec (gitara akustyczna, śpiew).
Od lutego
1984 roku Kasę Chorych tworzą: Tioskow, Rychter, Kozioł, Czternastek –
skrzypce, śpiew i Piotr Zielnik – saksofon. Kolejne nowe nagrania
(,,Ameryka’’, ,,Żyję z dnia na dzień’’, ,,Kiedy tańczę, gubię buty’’,
,,O człowieku, który nie zakołysze się w rytmie bluesa’’), występ na
Olsztyńskich Nocach Bluesowych’ 84 (jego fragmenty wydaje na kasecie
firma Karolina) przydają jednak zespołowi niewiele siły i pod koniec
1984 roku Kasa Chorych zawiesza działalność. Tioskow. Wiedziałem
jedynie, że chcę, na ile się uda, zachować bluesową stylistykę, ale to
było za mało, by poprowadzić kapelę. Skiba potrafił to wszystko
utrzymać w ryzach, mnie samemu się nie powiodło.
Zespołu już nie ma,
kiedy w sprzedaży ukazuje się longplay dokumentujący jego działalność.
Zawarty na nim materiał to w większości efekt sesji nagraniowej w
studiu PR w Katowicach w 1981 roku, zrealizowanej w składzie:
Skibiński, Tioskow, Kotarski, Domalewski, Kozioł. W nagraniach Kasę
Chorych wspomagają muzycy z orkiestry Jerzego Miliana: Urszula Łodyga
– flet i Henryk Krzeszowiec – pianino. Płyta ,,Ryszard 'Skiba'
Skibiński 1951-1983" (data wydania: 1984) to tytularnie hołd dla Skiby,
przede wszystkim jednak jest ona rzetelnym zapisem najbardziej
charakterystycznego oblicza zespołu. ,,Lutek - pogromca lwów i dzikich
kobiet’’, ,,Boogie dziadka Skiby’’, ,,Jak nas gonili tacy jedni’’,
,,MPO Blues’’, ,,Szalona Baśka’’, ,,Blues bez pieniędzy’’, ,,Jak się
czujesz?’’ to żelazny repertuar grupy pod wodzą Skibińskiego.
W tym
czasie dyskografię nieistniejącej już formacji wzbogaca także kaseta
,,Skiba’’ (1985), dokumentująca pospołu dorobek zespołu z Ryszardem
Skibińskim, Andrzejem Zauchą i Cezarym Czternastkiem.
Zjednoczone
Stany Lękowe
Po
rozwiązaniu
Kasy
Chorych, Tioskow i Czternastek
tworzą
przez jakiś czas estradowy duet Guy People Acoustic And Electric Blues
Band, później gitarzysta staje na czele formacji Grupa Jarosława
Tioskowa, a następnie Modern Blues. W 1992 roku trafia do zespołu J. J.
J. Blues, który firmuje były wokalistka Kasy Chorych, Jerzy Opaliński.
Na jedynym dokumencie fonograficznym grupy, kasecie ,,Zjednoczone
Stany Lękowe’’, pojawia się też gitarzysta Kasy Włodzimierz Dudek oraz
osoba, która niebawem znajdzie się w odrodzonym zespole – basista Jacek
Kaczyński.
Kaczyński: Rok
1992. Przechodzę obok domu Tioska, myślę:
zajdę, zobaczę co robi bluesman (ja wtedy grałem tylko jazz) o 16. po
południu. Okazuje się, że bluesman leży w pościeli w łóżku i gapi się w
telewizor, zastanawiając się, jak tu coś zarobić (telefon milczy od
kilku lat). Wypiliśmy przyniesioną flaszkę, wróciłem do domu i
załatwiłem koncert bluesowy w jakimś klubie w Białymstoku. Nazajutrz
przyszedł Tioskow, wypiliśmy flaszkę i pomyśleliśmy, że zagramy z
Kisielem, Dudkiem i Kozłem, no i jak ten skład nazwać. Oczywiste
skojarzenie nadeszło tuż po napoczęciu drugiej butelki.
Dudek: Po
rozpadzie Kasy wyjechałem za granicę, grałem Holandii, Skandynawii, ale
także w białostockich restauracjach. Pewnego dnia przyszli do mnie
Jacek z Jarkiem i namówili na koncerty. Kaczyński: Tiosek mówił, że
Kisiel nie będzie chciał reaktywacji, więc nazajutrz poszedłem do
niego, najpierw zapłaciłem mu za koncert, a potem powiedziałem, że to
Kasa Chorych. Zaczęliśmy ostre próby, bo sprawa zrobiła się poważna.
Już na pierwszej zjawił się ,,Opal" (Jurek Opaliński) z siatką różnego
rodzaju alkoholi z górnych półek (zarabiał wtedy jakieś kolosalne
pieniądze
na handlu z Rosjanami).Woził nas z Tioskiem po różnych lokalach
gastronomicznych przez kilka tygodni i tak powstało J.J.J. Blues.
Od
J.J.J. Blues do Kasy Chorych droga okazuje się prosta. Tioskow: Włodek
Dudek i Marek Kisiel byli akurat w Polsce. Postanowiliśmy sprawdzić,
jak czujemy bluesa po latach. Spodobało się nam i postanowiliśmy
wznowić działalność. Po miesiącu wspólnej pracy daliśmy kameralny
koncert.
W skład reaktywowanej w 1992 roku grupy wchodzą:
Jarosław
Tioskow – gitara, harmonijka, śpiew; Włodzimierz Dudek – gitara; Jacek
Kaczyński – gitara basowa; Marek Kisiel – instrumenty klawiszowe,
saksofon; Mirosław Kozioł – perkusja. Tego ostatniego zastępuje
ostatecznie Mirosław Wiechnik. (Wiechnik: - Pamiętam koncerty
,,starej’’ Kasy Chorych. Najbardziej ten z Pop Session w Sopocie i w
klubie ,,Promenada’’ w Białymstoku. To były lata 1978, 1979, miałem
wtedy czternaście lat. To był prawdziwy czad! Własnym uszom nie
dowierzałem!)
Pierwszy płytowy dokument odrodzonej Kasy Chorych
stanowi
nagrana w 1993 roku płyta ,,Blues Band". Krążek spotyka się z dość
chłodnym przyjęciem. W latach 90. zespół koncertuje m.in. na Jesieni z
Bluesem, Olsztyńskich Nocach Bluesowych, Toruń Blues Meeting, Rawie
Blues (w 1998 – razem z Tonym McPhee, liderem Groundhogs). Powoli, ale
systematycznie odzyskuje dawną formę i umacnia pozycję w rankingu
polskiego bluesa. Dowodem na to jest zrealizowana w 1998 roku płyta
,,Chcę cię kochać". Tioskow: To
początek ukazywania naszego nowego
oblicza.
Ode mnie dla ciebie
Nieco
wcześniej, rok
1996, festiwal Toruń
Blues Meeting. Do Jarka Tioskowa podchodzi długowłosy 19-latek.
Zagaduje, że wychował się na muzyce Kasy Chorych, gra na harmonijce,
jego idolem jest Skiba. Tydzień później Michał ,,Cielak’’ Kielak jedzie
do Białegostoku na Jesień z Bluesem. Tioskow zaprasza go na scenę. Dla
Michała spełnia się marzenie życia.
Cielak: Zespół
spodobał mi się od
pierwszego przesłuchania ,,niebieskiej" płyty. Potężne brzmienie i
niesamowita muzyczna wyobraźnia. Miałem wtedy z siedem lat i pierwszym
kawałkiem, którego słuchałem na okrągło, było ,,Boogie dziadka Skiby".
Najpierw ze względu na pianino, później z uwagi na harmonijkę i resztę.
Jeśli chodzi o Skibę, to według mnie czołówka światowa wśród
harmonijkarzy. Lubię granie bez zbędnych fajerwerków, a tak właśnie
grał Skiba. Po tamtym występie na Jesieni z Bluesem’ 96 były jakieś
sporadyczne spotkania z Kasą Chorych i długa przerwa aż do nagrań
,,Tribute to Skiba". Od czasu ,,Tribute..." zagrałem z Kasą
kilkanaście koncertów. Granie z nimi to czysta przyjemność. To
niewyobrażalny relaks, kiedy ma się za sobą band, który gra i czuje
podobnie. Niesamowita sekcja, dwóch wzajemnie uzupełniających się
gitarzystów i klawisz, który robi ,,melodie". Niczego więcej nie
trzeba.
Zrealizowana wiosną 2003 roku sesja ,,Tribute to
Skiba’’ to
osobisty hołd Michała Kielaka dla swego harmonijkowego mistrza. Cielak:
Pomysł zrodził się chyba
z
dziesięć lat przed powstaniem płyty.
Zaczynałem wówczas grać i zastanawiało mnie, dlaczego nikt nie nagrał
jesz-cze takiego materiału. W 20. rocznicę śmierci Skiby postanowiłem
sam to uczynić. Zadzwoniłem do Jarka, spytałem czy ze mną zagra.
Zgodził się. Skrzyknąłem pozostałych muzyków (Szulerzy i Jaromi
–
red.), weszliśmy do studia - i
poszło. Płytę nagraliśmy w 4 godziny.
Nie wiedziałem, czy mam robić nowe aranże starych kawałków Kasy, czy
też zostawić je, jak były w oryginale. Ostatecznie postanowiłem niczego
nie zmieniać, w końcu są to porządnie przemyślane utwory. Jestem
zadowolony, że mogłem w ten sposób złożyć hołd człowiekowi, którego co
prawda nie znałem, ale od którego nauczyłem się tak wiele rzeczy na
harmonijce.
20. rocznicę śmierci Skiby przyjaciele z zespołu
czczą
specjalnym programem na „Zaczarowanym Świecie Harmonijki” w Poznaniu.
Sobą bądź
W 2004
roku
ukazuje
się płyta ,,Rythm & Puls". W
nagraniach Kasę Chorych wspomagają m.in. gitarzyści Krzysztof Jaworski
(Harlem) i Winicjusz Chróst (eks- Breakout) oraz saksofonista Adam
Wendt. Stylistycznie jest to czterdziestokilkuminutowa podróż utrzymana
w estetyce gitarowego blues-rocka (,,Jak tyle marzeń’’, ,,Na koniec’’,
,Sobą bądź’’, ,,Światło’’), wzbogaconego o elementy funky (,,Jest
O.K.’’) i popu (,,Puls”). Znajdziemy tu także muzyczne dedykacje dla
Ryszard Skibińskiego (,,Kapitan’’, ,,Historia o ptaku, który odleciał
do boga’’).
Wiechnik: ,,Odjechaliśmy’’
w trochę inne rejony. Nie
zastanawialiśmy się za bardzo nad tym, czy to będzie mniej, czy
bardziej bluesowe. Jest to efekt naszych wspólnych przemyśleń.
Dudek: Zadecydowały względy
komercyjne, nie wystarczy tylko grać, ale trzeba
też tę muzykę sprzedać. Wiem, że wielu starych fanów postrzega nas
przez pryzmat dawnej Kasy, ale czasy się zmieniają i my też trochę
musimy się do nich dostosować. Kisiel: Gramy dzisiaj bardziej rockowo,
są nawet elementy mocniejszego popu. Ale w tym wszystkim zawsze jest
blues. Wystarczy parę dźwięków gitary Jarka… Kaczyński: Trudno o
obiektywne spojrzenie, bo to przecież w dużej części ,,moje dziecko",
mojego autorstwa jest większość tekstów. Wiem jedno: jest to
najważniejsza rzecz, jaką dotąd zrobiłem. I wiem, że ludzie, do których
płyta dotarła, bardzo dziękują za słowa i muzykę. Tioskow: Ci, którzy
otarli się o naszą muzykę, pozostają jej zagorzałymi fanami.
Pierwsze
lata XXI wieku to również okazjonalnie występy Kasy Chorych z udziałem
gości: litewską wokalistką Ariną na Olsztyńskich Nocach Bluesowych’
2002 oraz harmonijkarzami Michałem Kielakiem i Tomkiem Kamińskim
(Formacja FRU) na Jesieni z Bluesem 2004).
Świętujący 30-lecie
działalności legendarny zespół planuje na 13 października
okolicznościowy koncert. (przełożony na inny termin - webmaster)
Tioskow: Mamy
także w planie nagranie płyty z
bluesami, które gram z kolegami w pubach. Dobierzemy odpowiednio
repertuar, żeby była tak sympatyczna, jak najcieplejsze wieczory wśród
przyjaciół.